W czasach kryzysu banki z różnych powodów nie zaspokajają potrzeb finansowych przedsiębiorstw. Rośnie więc liczba emitentów obligacji korporacyjnych oferujących papiery wartościowe po atrakcyjnym oprocentowaniu. Środki uzyskane z emisji przedsiębiorstwo może wykorzystywać na podtrzymywanie bieżącej płynności i regulowanie bieżących zobowiązań. Nie bez odzewu pozostają również inwestorzy coraz częściej zainteresowani tego typu inwestycjami.

Rynek obligacji korporacyjnych w Europie Zachodniej stanowi mniej niż 50 proc. PKB, przy czym najbardziej rozwiniętym jest rynek duński, którego wielkość sięga 150 proc. PKB. Na tym tle wartość polskiego rynku stanowi 4 proc. PKB. Mimo to Polska wypada słabo, patrząc również na to, że rynek długu w Czechach stanowi 12 proc. PKB a na Węgrzech ponad 6 proc.

Inwestowanie w obligacje korporacyjne w Polsce staje się popularne od pięciu lat dzięki wprowadzeniu przez Giełdę Papierów Wartościowych platformy Catalyst do obrotu obligacjami. Dynamika rozwoju tego rynku jest dość zadawalająca, a potencjał wzrostu można oceniać jako duży, patrząc na wielkość w porównaniu z innymi rozwiniętymi rynkami papierów dłużnych. Jednak mimo tak bujnego rozkwitu rynku obligacji korporacyjnych, tempo jego rozwoju nie satysfakcjonuje ekspertów działających w obszarze obligacji korporacyjnych. Jakie są tego przyczyny?

Pierwszej należy wyszukiwać w znacznej koncentracji obejmowania papierów przez banki, otwarte fundusze emerytalne i towarzystwa funduszy inwestycyjnych, których udział w emisjach jest znaczny. Postępem byłoby plasowanie ofert emisji obligacji pośród 10 proc. inwestorów indywidualnych. Do osiągnięcia takiego poziomu mogłyby przyczynić się m.in. zmiana oprocentowania z kuponu zmiennego na stały, określenie przejrzystej segmentacji obligacji wysokich rentowności (tzw. high yield) czy też nadawanie ratingów, a nawet utworzenie polskiej agencji ratingowej.

Inną przyczyną niezadowalającego tempa rozwoju rynku długu, w porównaniu do innych rynków światowych obligacji korporacyjnych, może być ostrożność inwestorów indywidualnych wobec tego typu inwestycji spowodowana brakiem wystarczającej wiedzy na ten temat i brakiem wsparcia ze strony doradców. Ponadto ostatni kryzys w branży budowlanej i upadłość najsłabszych developerów mogą zniechęcać do inwestowania w obligacje spółek z innych branż nawet o dobrej kondycji finansowej.

Aby udział inwestorów indywidualnych w rynku długu zwiększył się, instytucje rynku finansowego powinny aktywnie prowadzić w tej grupie edukację, prezentując nie tylko powody nagłaśnianych przez media nieudanych transakcji, ale przede wszystkim wskazując możliwości osiągania zysków dzięki emitentom o stabilnej sytuacji finansowej i dobrych perspektywach rozwoju.

Inwestorom rozważającym zainwestowanie swoich środków w obligacje korporacyjne należy zwracać uwagę w szczególności na ryzyko kredytowe. W ciągu trzyletniej historii rynku Catalyst poznaliśmy finał większości pierwszych emisji z terminem do wykupu 2-3-letnim. Rok 2012 pokazał, że nie wszyscy emitenci dotrzymali terminów wypłaty odsetek lub wykupu obligacji a niektórzy nawet byli zmuszeni ogłosić upadłość. Oszacowanie ryzyka kredytowego przez inwestora indywidualnego w momencie podejmowania przez niego decyzji inwestycyjnej nie jest więc łatwe. Dlatego z pomocą w analizowaniu fundamentalnym emitenta i jego oferty inwestycyjnej dotyczącej obligacji (pod względem sytuacji finansowej, makroekonomicznej, otoczenia i zabezpieczeń), powinny przyjść wyspecjalizowane firmy doradcze takie, jak Kancelaria Finansowa MBONDS.

Pomimo kryzysu ogólnogospodarczego w 2012 roku finansowanie spółek dzięki obligacjom korporacyjnym – w celu podtrzymywania ich bieżącej płynności i regulowania bieżących zobowiązań – jest dużym potencjałem i wciąż praktycznie niewykorzystanym w polskiej gospodarce źródłem alternatywnego finansowania. Jednym słowem rynek obligacji jest miejscem do ulokowania bezpiecznie kapitału oraz jest on wciąż w początkowym fazie rozwoju. Na efekty, przekonanie inwestorów do takich inwestycji i porównanie z rynkami europejskimi przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Opublikuj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *